Czerwcowe spotkanie w Różanymstoku było czymś więcej niż kolejną konferencją branżową. Stało się symbolicznym potwierdzeniem, że przyszłość polskiego meblarstwa będzie budowana nie tylko przez inwestycje w technologie, ale przede wszystkim przez ludzi, ich kompetencje oraz współpracę biznesu z edukacją.
25 czerwca 2026 roku Różanystok stał się miejscem dyskusji o przyszłości polskiego meblarstwa. W Branżowym Centrum Umiejętności Przemysłu Meblarskiego odbyła się konferencja „Fabryka Mebli Przyszłości: Technologie i ludzie”, która zgromadziła przedstawicieli przemysłu, organizacji branżowych, szkolnictwa zawodowego oraz ekspertów zajmujących się automatyzacją i nowoczesnymi technologiami.
Gości powitał Ksiądz Inspektor Tadeusz Jarecki z Towarzystwa Salezjańskiego Inspektoria Warszawska, podkreślając wyjątkowy charakter Różanegostoku – miejsca od lat związanego z wychowaniem młodzieży i kształceniem zawodowym.
– Cieszy mnie, że właśnie tutaj, w miejscu od pokoleń związanym z wychowaniem młodzieży, powstała nowoczesna forma kształcenia dla branży meblarskiej i tapicerskiej. Spotykają się tu tradycja wychowawcza salezjanów i nowoczesność.
Jak podkreślał, Branżowe Centrum Umiejętności już dziś służy nie tylko młodzieży, ale również osobom dorosłym, które poprzez kursy i szkolenia podnoszą swoje kwalifikacje.
– Współczesny rynek pracy wymaga nieustannego rozwoju i gotowości do zdobywania nowych umiejętności. Te kompetencje musimy rozwijać przez całe życie.
Nie bez znaczenia jest również ścisła współpraca z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Producentów Mebli, dzięki której programy szkoleniowe odpowiadają rzeczywistym potrzebom przedsiębiorstw. Znaczenie tej współpracy podkreślił również Krzysztof Zimny, reprezentujący Fabrykę Mebli Benix oraz OIGPM.
– Spotkaliśmy fantastycznego partnera w postaci Towarzystwa Salezjańskiego, które odpowiedziało na niezwykle trudne wyzwanie stworzenia Branżowego Centrum Umiejętności. Sukces zawsze rodzi się z większego dzieła i wspólnego działania.
Nawiązując do aktualnej sytuacji gospodarczej, zauważył, że nad branżą meblarską pojawiają się dziś liczne wyzwania, jednak takie miejsca jak BCU dają nadzieję na skuteczne przygotowanie sektora do przyszłości.
– Mam nadzieję, że te czarne chmury szybko ustąpią, tak jak dziś nad Różanymstokiem świeci słońce. Niech to miejsce łączy nas wszystkich po to, aby polskie meble nadal zachwycały klientów na całym świecie.
Od pomysłu do centrum kompetencji
Konferencję zainaugurowało wystąpienie Tomasza Wiktorskiego z B+R Studio, który przypomniał ideę, jaka stała za powstaniem BCU. Jak podkreślał, nie jest to wyłącznie nowoczesny budynek wyposażony w zaawansowane maszyny.
– BCU to przede wszystkim miejsce współpracy edukacji z biznesem. To przestrzeń wymiany doświadczeń, integracji środowiska i budowania kompetencji, których potrzebuje współczesny przemysł meblarski.
To nie są tylko deklaracje, ponieważ za BCU stoją już dziś również konkretne liczby. Od momentu uruchomienia działalności z oferty centrum skorzystało już blisko 280 uczestników, reprezentujących niemal całą Polskę. Równolegle zespół BCU prowadzi działania promujące szkolnictwo zawodowe i współpracę z przedsiębiorstwami w wielu regionach kraju.

Ważnym punktem konferencji było uroczyste ogłoszenie Rady Branżowego Centrum Umiejętności Przemysłu Meblarskiego w Różanymstoku. Rada BCU jest organem wspierającym działalność Centrum, zapewniającym współpracę pomiędzy edukacją, samorządem oraz przedstawicielami branży meblarskiej. Do składu Rady BCU Przemysłu Meblarskiego w Różanymstoku zostali powołani: ekonom inspektorialny ks. Krzysztof Grzendziński, Towarzystwo Salezjańskie Inspektoria Warszawska; ks. Daniel Kwietniewski, dyrektor Salezjańskiego Ośrodka Wychowawczego oraz Branżowej Szkoły Specjalnej I stopnia im. św. Jana Bosko w Różanymstoku; ks. Marek Stachowicz, trener BCU Przemysłu Meblarskiego w Różanymstoku; Jan Szynaka, prezes OIGPM; Piotr Wójcik, wiceprezes OIGPM; Jarosław Michniuk, wiceprezes OIGPM; Krzysztof Zimny, członek Rady OIGPM; Zdzisław Wilczko, prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Białymstoku; Łukasz Owsiejko, wicestarosta powiatu sokólskiego.
Tuż po ogłoszeniu Rady BCU goście zostali zaproszeni do zwiedzenia centrum – swoistej fabryki mebli w miniaturze.
Fabryka przyszłości to proces
Po zaprezentowaniu BCU rozpoczęła się część merytoryczna konferencji, którą otworzył wykład Dominika Walaszka z Mardom Pro, poświęcony drodze przedsiębiorstwa do stworzenia nowoczesnej fabryki.
Prelegent podkreślał, że transformacja nie polega na jednorazowym zakupie robotów, ale na konsekwentnym budowaniu organizacji, która potrafi wykorzystywać technologię.
– Fabryka przyszłości to nigdy nie jest miejsce, w którym już jesteśmy. Ona zawsze jest gdzieś przed nami. To droga, którą nieustannie podążamy.
Mardom, rodzinne przedsiębiorstwo produkujące około 300 tys. sztuk mebli rocznie, od lat rozwija automatyzację procesów produkcyjnych. Firma osiągnęła już wskaźnik robotyzacji wyższy niż przeciętna dla polskiego przemysłu, a jej celem jest dalszy rozwój w tym obszarze. Jak podkreślał Dominik Walaszek, automatyzacja i robotyzacja stały się wymogiem rynkowym, który wynika przede wszystkim z problemów demograficznych i coraz trudniejszego dostępu do wykwalifikowanych pracowników.
Jednym z najbardziej obrazowych przykładów technologicznego skoku Mardom była przedstawiona automatyzacja procesu produkcji komponentów do łóżek. Dzięki zastosowaniu dwóch robotów liczba operatorów obsługujących linię została zredukowana z sześciu do jednego na zmianę, a inwestycja zwróciła się już po dziewięciu miesiącach.
Dużą część wystąpienia poświęcono wykorzystaniu sztucznej inteligencji do oceny jakości drewna. Mardom opracował własny system rozpoznawania wad materiału, bazujący na modelach AI i sieciach neuronowych. Powstał on bez zewnętrznych grantów czy finansowania badawczo-rozwojowego, a jego skuteczność osiągnęła poziom pozwalający wykrywać większość wad drewna.
Prelegent zwrócił jednocześnie uwagę, że automatyzacja nie oznacza eliminacji pracowników.
– Automatyzacja nie odsuwa człowieka. Ona zmienia jego rolę. Do tej pory nie zwolniliśmy nikogo z powodu wdrożenia robotów. Zmieniły się natomiast kompetencje, których dziś potrzebujemy.
Na zakończenie Dominik Walaszek podkreślił, że każda firma przechodzi kolejne etapy rozwoju – od pracy ręcznej, przez automatyzację maszyn, aż po wykorzystanie robotów i sztucznej inteligencji. Tych etapów nie da się jednak przeskoczyć. Warunkiem skutecznej transformacji jest najpierw uporządkowanie procesów, a dopiero później ich automatyzacja. To właśnie konsekwentne budowanie kompetencji i wykorzystywanie danych stanowi dziś fundament nowoczesnej fabryki przyszłości.

Ekościema pod lupą
Odbiegając od tematów związanych z nowoczesnymi technologiami, w kolejnym wykładzie poruszono kwestię równie ważnego greenwashingu. O tzw. ekościemie opowiedzieli Jarosław Łukawski oraz Natalia Komala z kancelarii MJH Moskwa, Jarmul, Haładyj i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie, która to regularnie zajmuje się tematyką prawnych aspektów polityki ESG, ze szczególnym uwzględnieniem walki z greenwashingiem. Jak zaznaczyli prelegenci, UOKiK zaostrzył kurs i korzysta obecnie z nowych narzędzi prawnych wymierzonych w pseudoekologiczny marketing, chroniąc Polaków przed wprowadzaniem w błąd.

Dotyczy to również branży meblarskiej. Producenci mebli często bowiem ulegają pokusie używania ogólnych haseł, które bez precyzyjnych danych stają się niedozwoloną praktyką rynkową. Stosowanie pojęć typu „meble przyjazne naturze”, „ekokanapa” czy „zielona produkcja” bez podania konkretów może narazić firmę na poważne konsekwencje. Podobnie jak deklarowanie, że drewno pochodzi z „odpowiedzialnych źródeł”, podczas gdy firma nie posiada certyfikatów, takich jak FSC czy PEFC. Greenwashing to również reklamowanie mebli jako „w 100 proc. z recyklingu”, czy podkreślanie jednego ekologicznego aspektu (np. kartonowe opakowanie) przy jednoczesnym przemilczaniu toksycznego składu lakierów. Jak zatem branża meblarska powinna reagować? Aby uniknąć zarzutów o greenwashing, firmy meblarskie muszą wdrożyć jasne procedury, takie jak: weryfikacja łańcucha dostaw (dokumentowanie pochodzenia każdego elementu, od drewna, przez tkaniny, aż po kleje i śruby), precyzyjny język – zastępowanie haseł „eko” jasnymi komunikatami, np. „stelaż wykonany w 80 proc. z drewna z odzysku”.
Fabryka przyszłości zaczyna się w szkolnej ławce
Jako że BCU powstało na kanwie edukacji i przemysłu, podczas konferencji nie mogło zabraknąć ważnego głosu płynącego ze szkolnictwa branżowego. WykładBarbary Howis, dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych Nr 2 w Kępnie był odpowiedzią na pytanie: dlaczego współpraca szkół z przemysłem staje się strategiczną inwestycją dla branży meblarskiej?
Zdaniem pani dyrektor sama szkoła już nie wystarczy. Jeszcze kilkanaście lat temu od absolwentów szkół zawodowych oczekiwano przede wszystkim opanowania konkretnego zawodu. Dziś lista kompetencji jest znacznie dłuższa. Pracodawcy poszukują osób samodzielnych, odpowiedzialnych, potrafiących pracować zespołowo, otwartych na zmiany i gotowych do ciągłego uczenia się.
Szkoła może zapewnić solidne podstawy teoretyczne i praktyczne, jednak nie jest w stanie samodzielnie przygotować młodego człowieka do funkcjonowania w realiach nowoczesnego przedsiębiorstwa.
– Szkoła daje fundamenty, ale dopiero przedsiębiorstwo pokazuje, czym naprawdę jest współczesna produkcja, jakie są oczekiwania pracodawcy i jak wygląda codzienna praca w nowoczesnej fabryce.
To właśnie dlatego współpraca szkół z przedsiębiorstwami nie może być dziś dodatkiem do procesu edukacji. Powinna stać się jego integralnym elementem.
To właśnie wieloletnie doświadczenia we współpracy z przedsiębiorstwami branży meblarskiej stały się podstawą opracowania poradnika przygotowanego w ramach Branżowego Centrum Umiejętności Przemysłu Meblarskiego, o którym opowiadała Barbara Howis.

Dyskusje o automatyzacji i roli człowieka w nowoczesnej fabryce
Ważnym punktem programu konferencji były również dwa panele dyskusyjne. Podczas pierwszego eksperci rozmawiali o kosztach, finansowaniu i zwrocie z inwestycji w nowoczesne fabryki mebli.
Dyskusja rozpoczęła się od zagadnienia, które często przesądza o sukcesie lub porażce całego przedsięwzięcia – właściwego oszacowania kosztów inwestycji. Podkreślono, że budżet automatyzacji nie kończy się na zakupie maszyn. Równie istotne są wydatki związane z integracją nowych urządzeń z funkcjonującymi systemami informatycznymi, szkoleniem pracowników czy koniecznymi przestojami produkcyjnymi podczas wdrożenia.
Kolejnym tematem były możliwości finansowania inwestycji. Paneliści zgodnie wskazywali, że przedsiębiorcy mają dziś do dyspozycji wiele narzędzi – od finansowania ze środków własnych, przez kredyty i leasing, aż po fundusze unijne. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety i ograniczenia. Dotacje mogą znacząco obniżyć koszty inwestycji, jednak często wiążą się z dodatkowymi wymaganiami formalnymi i mniejszą elastycznością realizacji projektu. Z kolei leasing pozwala szybciej reagować na zmieniające się potrzeby rynku i sprawniej wdrażać kolejne etapy automatyzacji.
Eksperci zwrócili również uwagę na najczęściej popełniane błędy podczas planowania inwestycji. Jednym z najpoważniejszych jest rozpoczęcie automatyzacji bez wcześniejszej analizy własnych procesów produkcyjnych. Jak podkreślano podczas dyskusji, automatyzowanie nieuporządkowanych procesów nie rozwiązuje problemów przedsiębiorstwa. Fundamentem każdej udanej inwestycji powinien być więc szczegółowy audyt produkcji oraz jasno określone cele biznesowe.
Nie zabrakło również rozmowy o wskaźniku ROI, czyli czasie zwrotu z inwestycji. Paneliści zgodnie podkreślali, że nie istnieje jeden uniwersalny okres zwrotu, który można zastosować do wszystkich przedsiębiorstw. W praktyce efektywność inwestycji zależy od wielu czynników, takich jak stopień wykorzystania nowych technologii, przygotowanie organizacji do zmian czy konsekwencja w optymalizacji procesów po zakończeniu wdrożenia.

Podczas drugiego panelu dyskusyjnego pt. „Człowiek vs maszyna? Kompetencje przyszłości w zautomatyzowanej fabryce” eksperci zastanawiali się, jak transformacja technologiczna wpływa na ludzi: zarówno tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy, jak i wieloletnich pracowników zakładów produkcyjnych.
Jednym z kluczowych wątków była zmiana postrzegania przemysłu przez pokolenie Z. Jeszcze dekadę temu praca w fabryce często kojarzyła się z wysiłkiem fizycznym, powtarzalnością i mało atrakcyjnym środowiskiem pracy. Dziś ten obraz zaczyna się wyraźnie zmieniać. Podczas debaty podkreślono, że to właśnie technologia staje się jednym z najważniejszych czynników przyciągających młodych pracowników do pracy w fabrykach mebli.
Kolejnym omawianym zagadnieniem była współpraca człowieka z maszyną w modelu hybrydowym. Zamiast narracji o zastępowaniu pracowników przez roboty, coraz częściej mówi się o ich współdziałaniu.
Eksperci zwrócili uwagę, że wprowadzenie „maszynowego partnera” do hali produkcyjnej bywa wyzwaniem – szczególnie dla pracowników z wieloletnim doświadczeniem, którzy mogą odczuwać niepewność wobec zmian. W tym kontekście szczególna rola przypada działom HR, których zadaniem jest również przygotowanie obecnych pracowników na zmianę. Kluczowe staje się budowanie zaufania, redukcja obaw związanych z automatyzacją oraz tworzenie środowiska sprzyjającego uczeniu się.
W dalszej części dyskusji eksperci skupili się na kompetencjach przyszłości. Wskazano, że dynamiczny rozwój technologii wymusza redefinicję umiejętności potrzebnych w zakładach produkcyjnych. Coraz większego znaczenia nabierają kompetencje cyfrowe, umiejętność analizy danych, rozumienie procesów automatyki oraz zdolność pracy w środowisku systemów zintegrowanych, a także… kompetencje miękkie. Jednocześnie podkreślono, że ogromnym wyzwaniem pozostaje rozwój tych kompetencji u pracowników z wieloletnim stażem, dla których cyfrowe narzędzia mogą stanowić barierę.

Wnioski z dyskusji były jednoznaczne – przyszłość produkcji nie polega na zastępowaniu ludzi przez maszyny, lecz na ich współpracy. Automatyzacja nie eliminuje roli człowieka, ale znacząco ją redefiniuje, podnosząc wymagania kompetencyjne. To również przesłanie płynące z całej konferencji w Różanymstoku, która pokazała, że przyszłość polskiego meblarstwa nie będzie budowana wyłącznie przez nowoczesne technologie. Równie ważna pozostaje współpraca przedsiębiorców, edukacji i instytucji otoczenia biznesu. Branżowe Centrum Umiejętności już dziś staje się miejscem, w którym te trzy światy spotykają się, aby wspólnie projektować przyszłość całej branży.
~Małgorzata Gackowska










