Podczas konferencji „Smart WOOD – od wyzwań do innowacji” jednym z najciekawszych tematów była kwestia skalowania produkcji mebli na wymiar w realiach rozdrobnionego rynku. O tym, dlaczego przyszłość branży nie zależy wyłącznie od wdrożenia kolejnego programu, lecz od zmiany sposobu organizacji produkcji, rozmawiamy z Maciejem Reznerem, właścicielem firmy Abrys Systems.
Podczas konferencji „Smart WOOD” podkreślał Pan, że dziś wyzwaniem nie jest już samo wdrożenie oprogramowania, ale zmiana modelu działania firmy. Co miał Pan na myśli?
Maciej Rezner: Chciałem pokazać, że nie mówimy już wyłącznie o kolejnym systemie do projektowania czy konfiguracji mebli. Dziś kluczowe staje się to, w jaki sposób firmy organizują produkcję i jak chcą skalować swój biznes. W przypadku producentów mebli indywidualizowanych potrzebne jest zupełnie inne podejście niż to, które funkcjonowało dotychczas. Naszym celem nie było stworzenie jedynie narzędzia informatycznego, ale rozwiązania, które zmienia sposób myślenia o procesie produkcyjnym i współpracy pomiędzy uczestnikami rynku.
Podczas wystąpienia dużo mówił Pan o specyfice polskiego rynku meblarskiego. Rozdrobnienie branży traktuje Pan bardziej jako problem czy szansę?
M.R.: Przez lata było ono postrzegane głównie jako słabość. W Polsce praktycznie nie ma wielu firm zdolnych produkować ponad sto zestawów mebli dziennie, podczas gdy w Niemczech czy we Włoszech jest to standard. Ale właśnie dlatego musimy szukać własnego modelu rozwoju. Uważam, że rozdrobnienie można przekuć w przewagę konkurencyjną. Warunkiem jest jednak odpowiednia integracja tych podmiotów i stworzenie środowiska, które pozwoli im efektywnie współpracować.
I właśnie temu ma służyć ABRYS SysTEM?
M.R.: Dokładnie tak. ABRYS SysTEM to nie tylko konfigurator czy program do projektowania. To chmurowy ekosystem integrujący klienta lub sprzedawcę, projektanta bądź technologa oraz park maszynowy CNC. Najważniejsza zmiana polega na odejściu od ręcznego „rysowania” mebli. Klient albo sprzedawca wprowadza parametry – wymiary, materiały, konfigurację – a system automatycznie generuje kompletną dokumentację produkcyjną. Dzięki temu dane płynnie trafiają do produkcji, eliminując wiele błędów i skracając czas realizacji. ABRYS SysTEM pełni w tym modelu rolę platformy integrującej – łączy producentów, dystrybutorów oraz wykonawców w jeden spójny ekosystem operacyjny, umożliwiając przepływ danych i zleceń w czasie rzeczywistym.
Istotnym elementem systemu jest architektura chmurowa. Jakie daje ona możliwości?
M.R.: Przede wszystkim pozwala budować relacje kooperacyjne bez dużych barier technologicznych. Tworzymy oprogramowanie w taki sposób, aby hurtownie i producenci mogli łatwo rozwijać sieci współpracy. Firmy udostępniają system swoim klientom, zachowując jednocześnie pełną kontrolę nad procesem, technologią i przepływem zamówień. To umożliwia funkcjonowanie w modelu rozproszonym, ale nadal uporządkowanym i skalowalnym.

W swoim wystąpieniu zwracał Pan również uwagę na rolę centrów produkcyjno-usługowych. Dlaczego są one tak istotne?
M.R.: Ponieważ pozwalają wykorzystać efekt specjalizacji. Takie centra mogą inwestować w nowoczesny park maszynowy i efektywnie go amortyzować. Jednocześnie stają się zapleczem technologicznym dla swoich partnerów – monterów czy stolarzy. Dzięki temu wykonawcy nie muszą rozpraszać swojej uwagi na kwestie produkcyjne. Mogą skoncentrować się na obsłudze klienta, sprzedaży i montażu, obsługując nawet dwa lub trzy razy więcej zleceń w tym samym czasie.
Jednym z ciekawszych wątków była kwestia „technologii jako własności firmy”. Co to oznacza w praktyce?
M.R.: W wielu przedsiębiorstwach wiedza technologiczna jest rozproszona i znajduje się głównie w głowach konkretnych pracowników. To duże ryzyko dla organizacji. W naszym systemie logika konstrukcyjna i technologiczna jest zapisana w regułach oraz algorytmach. Oznacza to, że doświadczenie firmy zostaje skumulowane w systemie. Dzięki temu można unifikować produkcję, utrzymywać jakość i ograniczać liczbę reklamacji. Technologia staje się więc realnym zasobem przedsiębiorstwa, a nie wyłącznie kompetencją pojedynczych osób.
Cała koncepcja sprowadza się więc do uporządkowanego skalowania biznesu?
M.R.: Tak, dokładnie. Chodzi o to, aby dać polskim producentom narzędzia do rozwoju bez wprowadzania chaosu organizacyjnego. Ten model już działa w praktyce. Obecnie rozwiązanie wdrażane jest w ponad 300 firmach w Polsce, które pełnią rolę centrów produkcji i dystrybucji, udostępniając swoje zasoby zarówno kontrahentom, jak i klientom końcowym.
Podkreślał Pan również potrzebę budowania własnych marek przez polskie firmy. Dlaczego to dziś tak ważne?
M.R.: Bo wiele przedsiębiorstw nadal funkcjonuje głównie jako podwykonawcy. Produkują, wykonują ogromną pracę, ale nie budują własnej rozpoznawalności rynkowej. Jeżeli nie stworzymy własnej oferty i nie zaczniemy budować silnych marek, również na rynku konsumenckim, będzie to miało negatywny wpływ na marżowość i rentowność biznesu. Dlatego system wspiera nie tylko samą produkcję, ale również integrację kanałów B2B i B2C. To ma pomóc firmom przejść od roli wykonawcy do roli świadomego uczestnika rynku z własną ofertą i własną marką.
Czy można więc powiedzieć, że przyszłość branży będzie opierać się bardziej na organizacji i współpracy niż na samej technologii?
M.R.: Technologia oczywiście pozostaje fundamentem, ale dziś sama maszyna czy samo oprogramowanie nie wystarczą. Przewagę buduje sposób organizacji procesów, integracja danych oraz umiejętność współpracy pomiędzy firmami. I właśnie w tym kierunku zmierza obecnie transformacja branży meblarskiej.
Dziękuję za rozmowę.
~Małgorzata Gackowska





